piątek, 25 marca 2011

MF lasting performance

Ile to już razy myślałam, że znalazłam idealny podkład...;) Aż w końcu po pewnym czasie używania zawsze znajdowałam jakieś "ale". A to kolor źle dobrany, nic nie matuje, zapycha, ściemniał w buteleczce, tworzy efekt maski... Przetestowałam naprawdę wiele różnych w rozsądnych cenach (czyt. do 60zł) i myślę, że dopiero teraz mogę pewnie stwierdzić, że znalazłam w końcu ten SWÓJ :)

Max factor lasting performance

Co dobrego mogę o nim napisać? Całkiem sporo :)
Jest lekki, pięknie stapia się z buźką nie tworząc efektu maski, nie zapycha, nie brudzi ubrań, ma neutralny zapach, duży wybór kolorów (myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie). Nie jest to typowy podkład matujący jednak mogę śmiało napisać, że nie świeci się po nim twarz, wygląda zdrowo, promiennie. Ja dodatkowo jako wykończenie makijażu używam pudru transparentnego matującego, tak więc u mnie efekt matu utrzymuję się naprawdę przez cały dzień.

Posiadam kolor natural beige 106. Jest to odcień beżowy, moim zdaniem nie wpada w róż (przynajmniej nie dzieje się tak na mojej cerze). Kolor jest w sam raz, nie bardzo jasny ale też nie ciemny. Myślę jednak, że kolejnym razem wypróbuję nr 105, ponieważ czytałam, że jest troszkę jaśniejszy i już typowo wpadający w żółty, na pewno wypróbuję ;)


Tak podkład prezentuje się na dłoni




I na twarzy (musicie mi wybaczyć, lepszego zdjęcia aktualnie nie posiadam, tu podkład w duecie z bronzerem Essence, zdj z poprzedniego bloga;)


Chciałam jeszcze tylko dodać, że ja podkład nakładam na twarz pędzlem do tego przeznaczonym, jednak żeby obiektywnie ocenić ten podkład używałam go też jakiś czas wklepując placami - efekt dokładnie ten sam :)

Pozdrawiam ciepło i życzę trochę więcej słońca na weekend (oby) :-)

8 komentarzy:

  1. a mnie przypasował bardzo ten z AA :) ale może tego kiedyś też capnę, jak zdarzy się dzień kiedy mi przypasuje :)

    Kochana a kupiłaś ten tusz MF? :) bo jestem ciekawa jak Tobie służy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. używałam MF ale nie przypasowała mi jego ścieralność, ciemnienie na twarzy i błyszczenie w strefie T. Znalazłam trwalszy odpowiednik: Revlon Colorstay, nie ma mocnych na niego :D jest super trwały, matuje tak, że hoho :-) no same achy i ochy, zresztą porównałam MF i RC u siebie: http://idaalia.blogspot.com/2011/02/revlon-colorstay-vs-max-factor.html

    Uważam, że MF jest idealny dla cer raczej w stronę suchych i normalnych, RC natomiast można kupić i dla mieszanych i tłustych oraz dla suchych (inna buteleczka) :-)


    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Idalia o widzisz dla mnie MF to ideał :)
    Revlona nie używałam ale podejrzewam, że to jednak zbyt ciężkie dla mnie ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. musze przyznać, że fajnie wygląda ten podkład :) chyba nie tworzy efektu maski ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Sandra... nieee absolutnie :) jest bardzo lekki i przyjemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Snow, używam od lat 105 i on wpada nawet nie tyle w żółty, co wręcz lekko pomarańczowy. Gdy byłam brunetką nie przeszkadzało mi to w ogóle, ale przy blond włosach, jakie mam obecnie, lepiej wyglądają typowo kremowe beże.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdanien lasting performance jest dużo cięższy od colorstaya revlonu ;)
    wydaje mi się też, że powinnaś używać jaśniejszego podkładu, ten wygląda jakby był ton za ciemny - no chyba, że masz ciemniejszą buzie niż rękę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wydaję mi się aby był za ciemny ;) Najlepiej widać to na dzisiaj dodanych zdjęciach.

    A co do lekkości to jak pisałam dla mnie MF jest leciutki :) Nie wiem jak Revlon ale z tego co słyszałam, wiele osób zapycha czyli jednak jest ciężki ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)