środa, 6 lipca 2011

O tym jak uwolniłam się od fryzjera ;)

Siedząc od jakiegoś czasu na włosowym wizażowym wątku nie raz spotkałam się z osobami, które jak ja pewnego razu zapragnęły zaprzestać farbowań u fryzjera i zacząć robić to samodzielnie w domu. W końcu mamy tak ogromny wybór farb zarówno profesjonalnych jak i sklepowych, przechodząc w drogerii przy półce z farbami aż same łapki sięgają po ten jeden kartonik z tak ślicznie uśmiechającą się do nas Panią, w tak pięknym kolorze włosów ;)

Pewnego razu dopadło to i mnie, miałam już dość chodzenia z wiecznym odrostem (miałam robiony balejaż przy którym niestety prosto po wizycie odrost zawsze jest widoczny) i oczywiście nie ukrywam, że ta przyjemność bardzo bolała moją kieszeń.. Jak myślałam co mogłabym kupić sobie za te zostawione u fryz pieniądze...

Wtedy trafiłam na cudowny blond wątek, podpatrzyłam efekty po różnych farbach u dziewczyn, skoro inni mogą to czemu nie ja? :) Tym bardziej, że mój naturalny kolor jest dość jasny, średni blond i jak się okazało dość łatwo rozjaśniający się.
Włosy miałam już zapuszczone, straszyłam 4cm odrostem oraz wyblakłym kolorem.. Poza tym stan włosów również nie był za ciekawy, jednak rozjaśniacz to rozjaśniacz i nie ma się co oszukiwać - dla mnie samo zło ;(



Pierwszą farbach na jaką się zdecydowałam po dłuuuugim namyśle ;) była L'oreal excellence 10,21 czyli bardzo jasny blond perłowy. Kolor wyszedł na długościach śliczny, jednak z odrostu nie byłam całkiem zadowolona choć i tak jak na pierwszy raz nie było najgorzej - przynajmniej nie straszyłam kurczakiem ;)



Kolejnym razem postawiłam na chłodniejszy odcień i bardziej rozjaśniający, mianowicie L'oreal Preference stockholm, czyli bardzo bardzo jasny blond opalizujący. Kolor dla mnie najpiękniejszy na świecie, baaaaardzo długo trzymałam się tej farby, nigdy mnie nie zawiodła :) Pierwszym razem wyszła jeszcze dość słabo choć i tak o niebo lepiej niż poprzednia, jednak z farbowania na farbowanie kolor się pogłębiał, wyrównywał, i niewątpliwie jaśniał (choć farba farby nie rozjaśnia...a jednak ;).



Później trochę kombinowałam, m.in robiłam sobie samodzielnie refleksy z wierzchu farbą natural&easy 522, polecam farbkę w tym celu, wychodzi jaśniutko srebrzyście i jest bardzo delikatna.
Zachciało mi się też lekkiego  przyciemniania, użyłam do tego farby Garniera, czego później bardzo żałowałam bo wyszło brzydko, szaro-buro :( Kilka dni szorowania szamponem przeciwłupieżowym i wrócił mój jasny blond:)

Zimą wzięło mnie na troszkę cieplejszy kolor, używałam wtedy farby 10 minutowej L'oreal Excell 10,13, czyli bardzo bardzo jasny lodowy blond, który to raczej lodowy nie był ale taki chłodno złocisty ;> Również dość długo się jej trzymałam :)




Przez chwilkę farbowałam się też innym odcieniem z tej serii, 10.02 baby blond. Wychodził bardzo naturalnie ;)



Innym razem skusiłam się na farby profesjonalne najpierw był to Matrix so color 10AV a później Majirel 10,21. Oba kolorki wyszły ładnie, chłodno, matrix jednak odrobinę jaśniej i mniej popielato.



Aktualnie moje włosy wyglądają tak jak na zdj poniżej :) Farbuję jak na razie Palette C10 i jestem zadowolona, farba nie niszczy wcale włosów jak to głoszą mity, przyjemnie pachnie, dobrze rozjaśnia i jest tania. Aczkolwiek może niedługo spróbuję czegoś nowego ;P
Jak widać włosy przez cały ten okres zmieniły się jak sądzę na lepsze :) Odkąd zaprzestałam wizyt u fryzjera czyt. rozjaśniacza w końcu zaczęły rosnąć, odżyły, są miękkie i gładkie, końcówki nie wyglądają jak pióra. Moja pielęgnacja chyba nie idzie na marne, nareszcie długość przekroczyła magiczną dla mnie liczbę 50, a dokładnie to 51cm, bardzo się cieszę ;D


Uff dobrnęłam do końca :) Mam nadzieję, że nie przynudzałam a i może komuś przydadzą się takie informacje co  jak wychodzi ;)
Pozdrawiam

wtorek, 5 lipca 2011

Drobne zakupy

Cześć Wam :)

Na początku chciałam co nie co wyjaśnić ;) Pod ostatnim wpisem widziałam trochę wątpliwości odnośnie "melisek" a więc piszę :) Nie wyobrażam sobie chodzenia w nich w upalne dni, jedynie w te chłodne/deszczowe aby nie męczyć stóp. Mój model jest dość miękki i elastyczny, świetnie dopasowuje się do stopy, chodzę w nich od soboty i jak na razie nic mnie nie obtarło :) Co do przemakania, no to wiadomo w ulewę woda chcąc nie chcąc dostanie się do środka jak w każdych trochę bardziej odkrytych butach, jednak w takiej sytuacji wystarczy je przetrzeć chusteczką czy czym tam mamy pod ręką i wnętrze bucików jest suchutkie - takie ułatwienie ;) Gdyby ktoś był zainteresowany polecam kupno o rozmiar większych niż zazwyczaj nosicie.

Wizaż nie działa na mnie dobrze a konkretniej wątek zakupowy, ileż tam można rzeczy podpatrzeć normalnie masakra! ;D A portfel robi się co raz cieńszy ;) I tak o to skusiłam się na olejek brązujący z Sephory. Nie próbowałam go jeszcze i patrząc na prognozy pogody za szybko mi się nie przyda ;P Jednak pachnie przepięknie, do schrupania. Uważam, że warto się w niego zaopatrzyć tym bardziej w tak fajnej cenie 15zł z 35zł :) Obok dwa ostatnie nabyte lakiery (ich już naprawdę nie zliczę...) Wibo nr 328 oraz Miss Sporty nr 326



niedziela, 3 lipca 2011

Serduszkowo

Ostatnimi zakupami wyprzedażowymi podzielę się z Wami jednak kolejnym razem :) Dziś chciałam Wam pokazać mój weekendowy strój na tą paskudną pogodę z oknem ;( Jestem zakochana w tym sweterku :) (zdradzę Wam, że upolowalam go na wyprzedaży właśnie ;)


I mój wczorajszy zakup czyli supermodne "meliski" ;D Oczywiście śmieję się z tego "supermodne" ;) Muszę przyznać, że nie sądziłam, że kiedykolwiek zdecyduje się na zakup takowych butów, ponieważ nie wyobrażałam sobie chodzenia w plastikach w letnie dni... Jednak znalazłam dla nich zastosowanie - deszczowy letni dzień ;) W tej roli spisują się świetnie, w razie potrzeby wystarczy przetrzeć je szmatką i są suchutkie, super sprawa. Fajna alternatywa dla kaloszy, których latem nie wyobrażam sobie założyć.. Zresztą nie tylko latem, kompletnie nie przemawia do mnie ta moda.. :|


Choć pogoda nie sprzyja, życzę Wam udanej niedzieli, korzystajcie ile się da bo zaraz znowu poniedziałek i kolejny tydzień przed nami... Dla mnie na szczęście będą to jedynie 2dni i czekają mnie zasłużone w a k a c j e ;P

sobota, 2 lipca 2011

Jak mieszkają moje kosmetyki..

Zostałam otagowana przez Paule, BrightBlonde i Extension beauty za co bardzo dziękuję!! ;*

Zasady:

* Pokaż na zdjęciach jak przechowujesz swoje produkty do pielęgnacji, makijażu, 

lakiery i perfumy - nie ma w tym zakresie żadnych ograniczeń. 
Wprowadź wirtualnie czytelniczki do wszystkich zakamarków, 
w których zamieszkują Twoje kosmetyki - do łazienki, toaletki, a może nawet lodówki.
* Przekaż taga 10 kolejnym blogerkom i napisz kto przekazał go Tobie.
* Poinformuj osobę, która Cię otagowała o Twojej odpowiedzi na ten tag - na przykład 

w komentarzu pod jej najnowszą notką.


Zapraszam do zabawy:

To zaczynamy ;) U mnie panuje totalny chaos, nic nie jest poukładane z jakimś sensem ale najważniejsze, że się w tym odnajduję ;D

Szafki nad biurkiem wypełnione są kosmetykami oczywiście :)




Regał na którym zazwyczaj lądują moje nowości ;)


Łazienka. Staram się oduczać trzymania wszystkiego na wannie ;D



I kuferek który jest przenośny, zawsze pod ręką :)




Dzisiejszy dzień dobił mnie pogodą, czy weekendy zawsze muszą być brzydkie podczas gdy to od poniedziałku do piątku panują upały?! :| Ale nie dałam się i pozałatwiałam dziś wszystkie możliwe sprawy, w tym przedłużyłam umowę u swojego operatora i stałam się posiadaczką ślicznego białego cacka o dość oryginalnym wyglądzie ;) Jutro postaram się pokazać Wam moje już chyba ostatnie łupy przed wyjazdem :) 
Do sklikania!