niedziela, 20 maja 2012

Come back to life

Witajcie :-)
Na wstępie oczywiście należy się Wam kilka słów o mojej nieobecności.. Bardzo dziękuję za Wasze komentarze a nawet e-maile, cieszę się, że jest ktoś kto za mną tęsknił ;-) Brak mnie na bloggerze spowodowany był niczym innym jak pracą i brakiem czasu (który nadal mi doskwiera). Postanowiłam jednak się spiąć i w końcu naskrobać bo mój blog zaczął przeobrażać się w darmową reklamę (wszystkie spamujące komentarze, zostają usuwane i bardzo proszę o zaprzestanie takowych...)

W ostatnim czasie jestem jak najbardziej w swoim żywiole, firma Irena Eris uraczyła mnie ogromną paczką kosmetyków (nawet nie wiem czy wszystkie znalazły się na zdj. ;D), które właśnie staram się testować, 2 produkty zdążyły już stać się moimi ulubionymi! :-) Wkrótce na pewno możecie spodziewać się recenzji. Jeszcze raz bardzo dziękuję przemiłym Paniom Ani i Magdzie.


Dostałam również paczuszkę od Golden Rose i odkryłam przepiękną pomadkę w odcieniu nude <3 Niedługo się nią z Wami podzielę :-)


Czego jeszcze możecie się spodziewać w najbliższym czasie? Efektów farbowania :-) Wypróbowałam całkiem nową dla mnie farbę i chętnie podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami.

Tymczasem życzę Wam miłej końcówki niedzieli i duuuużo słońca, oby pogoda dalej nam dopisywała :-)

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Nudziakowy Manhattan X-Treme Last&Shine Lipstick

Dziś przedstawiam Wam moją drugą faworytkę wśród pomadek na ten sezon, mianowicie Manhattan x-treme last&shine 39C.


Opakowanie w stylu pomadek Kate Rimmel'a, proste, czarne, klasyczne i eleganckie - podoba mi się :-) Nie otwiera się nieproszona.


Kolor który wybrałam jest najspokojniejszy z całej gamy (która to notabene jest bardzo bogata, myślę, że każda kobieta znajdzie coś dla siebie).  
34C to nudziak wpadający w ciepłe tony ale nie jest zbyt pomarańczowa. Świetnie wygląda na ustach, bardzo naturalnie a mimo wszystko widać, że coś jest na nich. Wydaje mi się, że świetnie pasuje do mnie, ja przynajmniej naprawdę dobrze się w niej czuje ;-)

zdjęcia w różnym świetle

Sama pomadka ma kremową konsystencję ale należy raczej do tych twardszych. W każdym razie dobrze się nią maluje, nie wchodzi w załamania, na wcześniej nawilżonych ustach nie podkreśla skórek ani też nie zbiera się nieestetycznie w kącikach po czasie. Schodzi bardzo równomiernie. W moim odczuciu jest jednak mniej trwała niż Lasting Finish Rimmel'a, częściej muszę robić przy niej poprawki (co ok. 1,5-2godz) ale nie przeszkadza mi to, ponieważ takiego koloru szukałam naprawdę długo... I znalazłam za niecałe 16zł.


A jak Wam się podoba druga odsłona moich pomadkowych typów?
Pozdrawiam Was ciepło :-)

piątek, 13 kwietnia 2012

Całkiem nowa lasting finish by Kate czyli to co lubię.

Kate Moss idąc za ciosem obdarzyła nas nową wiosenną kolekcją topowych szminek lasting finish Sugar'n'Spice. Doszły 4 kolory, wszystkie możecie zobaczyć, np. TU  ja natomiast przedstawię Wam dziś moją nową miłość którą cieszę się od kilku dni, nr. 16 rossetto.



Opakowanie nie różni się od pozostałych z kolekcji Kate, jest proste i eleganckie a napis "Kate" ładnie przyozdabia całość. Wielki plus za to, że opakowanie nie otwiera się w torebce ;-)


Pierwsze moje skojarzenie dotyczące koloru było tylko jedno... ARBUZ ;-) Przepiękny odcień różu, delikatny ale z pazurem, bardzo nasycony, całkiem inny od wszystkich które miałam okazję używać do tej pory. To jest zdecydowanie mój kolor na wiosnę/lato <3
Jak na lasting finish przystało szminka jest naprawdę bardzo trwała. Nie zauważyłam u siebie przesuszania ust ale też zawsze nakładam każdą szminkę na pomadkę ochronną i Wam również to polecam.

prawe dolne zdjęcie z flashem

Ja mam już dwie swoje faworytki wśród szminek na ten sezon, wkrótce przedstawię Wam tą drugą. Tymczasem tę wersję od Kate mogę Wam już śmiało polecić. Co myślicie o tym kolorze?

Do napisania :-)

sobota, 7 kwietnia 2012

Happy Easter!

Niech najbliższe dni upłyną Wam w cieple rodzinnej atmosfery, pełne spokoju i pyszności na stole :-)


poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Plany, plany, plany

Przeglądając nowości w lubianych przeze mnie sklepach natknęłam się na perełki, które z miłą chęcią widziałabym u siebie.
Nic tylko, wybrać się na zakupy :-)





żródła: H&M, Stradivarius, Reserved [KLIK]


Cóż.. szkoda tylko, że pogoda nie nastraja na takie zakupy.. :|


A na jakim etapie są wasze przygotowania do wiosny/lata? :-)

niedziela, 1 kwietnia 2012

L'oreal Feria Preference 102

Wolny dzień poskutkował farbowaniem włosów :-) Tym razem jak już wiecie postanowiłam wypróbować ferii L'oreala w odcieniu 102 bardzo jasny blond perłowy. Farba z tego co mi wiadomo ma oksy 9%, znajduje się w wygodnym aplikatorze (choć ja i tak wolę niezawodne mieszanie farb w miseczce i nakładanie pędzelkiem ;-), do tego dostajemy prześwietną odżywkę, która starcza na kilka myć (pod względem odżywek L'oreal bije wszystkie inne na głowę) i porządne rękawiczki.



Choć pewnie nie zauważycie różnicy na zdjęciach to faktycznie kolor nieco różni się od mojego ulubionego Wellatonu 12/1, jest zdecydowanie perłowy, zaraz po zmyciu farby z widoczną różową poświatą. Ja trzymałam farbę na włosach stosunkowo krótko jak na mnie bo tylko przepisowe 30min, na ostatnie 5min przemalaksowałam całość. Zmyłam szybciej niż zwykle, gdyż nie spodobał mi się kolor farby na włosach, był dziko różowy :O Podejrzewam, że gdyby przetrzymać farbę do 45-50min można by spokojnie otrzymać tzw. truskawkowy blond za jej pomocą (dość modny ostatniego czasu). Mi jednak takie tony nie pasują, wolę siebie w popielach :-)

Mimo wszystko kolor mi się podoba, kondycja włosów po farbowaniu również, nawet cena w promocji (24zł) do przyjęcia. Miejcie jednak na uwadze, że osoby z bardzo gęstymi i długimi czuprynami muszą zaopatrzyć się w co najmniej 2 pudełka.

Lubicie farby L'oreala?

czwartek, 29 marca 2012

Co jest nalepszym poprawiaczem humoru? + nowa zakładka

Oczywiście zakupy ;-) Ostatnio totalnie nie miałam czasu wejść do jakiegokolwiek sklepu, nadszedł więc czas aby nadrobić.


Pewnie wpadły Wam już w oko nowe opakowania farb L'oreala? Jestem wzrokowcem i ładne pudełka niewątpliwie mnie przyciągają. Swego czasu bardzo długo byłam wierna innemu odcieniowa z L'oreala, był to Z2 stockholm. Teraz jednak postanowiłam przetestować Ferię 102 czyli bardzo jasny blond perłowy. Oczywiście wkrótce pokarzę Wam efekty.

Mleczko termoochronne Got2be, odżywka L'oreal absolut repair cellular i maseczka Alterry to nie są nowości w mojej łazience. To już 2gie opakowania (w przypadku Alterry 4te). Bardzo przypadły do gustu moim włosom. Chciałybyście recenzję? ;-)

Skusiłam się również na Sephorową promocję i stałam się posiadaczką pędzla do podkładu. Opinie ma świetne, jest piękny i mięciutki ♥ Jutro pierwsze testy :-)

Wstąpiłam też do SH który jak zwykle mnie nie zawiódł. Zabrałam ze sobą czerwony kaszmirowy (40%) kardigan i dziergany top z falbanką RI. Ceny były dziś niższe, za obie rzeczy (nowe) wyszło tylko 15zł.
Różowa bluzka jest z RE, urzekły mnie guziczki, żabocik i niska cena (39zł). Dostępne jest ok. 5 kolorów, na pewno był też granat po który chyba się wrócę ;-)



*******

Na blogu powstała nowa zakładka wymiana do której Was serdecznie zapraszam :-) Póki co znalazł się tam m.in. L'oreal, Essence, Nyx, H&M.

Trzymajcie się ciepło! :-)

wtorek, 27 marca 2012

Wymiana u Snow: Rimmel x2 ZAPRASZAM

Pamiętacie nową maskarę Rimmel glam'eyes day2night o której pisałam TU? Otóż macie również możliwość przetestowania jej :-) Do wymiany mam 2 całkiem nowe sztuki, które czekają na nowe właścicielki.



Nie będę wybredna, piszcie śmiało w komentarzach pod tym postem co tam macie ciekawego lub podawajcie linki do siebie. Dla wygody obu stron odpisywać będę u Was, nie jak dotychczas w miejscu gdzie padło pytanie. Do dyspozycji jest również mój @: velvethair@wp.pl
Zapraszam :-)

poniedziałek, 26 marca 2012

Przyjemniaczek pod oczy od Noni Care ♥

Kremów pod oczy w swojej kolekcji miałam już kilka jednak żaden nie zachwycił mnie na tyle aby wymusić codzienne używanie. Aż do niedawna ;-)

Noni Care kupiłam zachęcona naturalnym składem oraz niską ceną (ok 15zł.) Oczywiście nie było łatwo, ponieważ kosmetyki tej firmy dostępne są tylko w niektórych Rossmanach...


"Delikatny krem o ultralekkiej konsystencji zawierający unikalną kombinację witamin, aminokwasów i mikroelementów pochodzących z soku Noni (Morinda citrifolia) oraz ekstraktów z aloesu, mango, owoców granatu i jagód acai. Działa wygładzająco i odżywczo na skóre twarzy, charakteryzuje się działaniem antyoksydacyjnym poprzez stymulacje naturalnej przeciwwolnorodnikowej bariery ochronnej organizmu. Zawartość masła Shea i oleju migdałowego wspomaga odżywcze i regeneracyjne działanie kremu."

Kremu używam od kliku miesięcy, póki co 1x dziennie, na noc. Rano zwyczajnie nie mam tyle czasu na codzienne wklepywanie kremu. Jest dokładnie tak jak obiecuje producent, krem jest bardzo lekki, szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Nie szczypie, nie podrażnia oczu, nie powoduje zmian skórnych w postaci krost. Do tego wszystkiego obłędnie pachnie♥ Zapach kojarzy mi się z mambą malinową? Od razu wracają wspomnienia z dzieciństwa :-) Skóra pod oczami wygląda wyraźnie ładniej, jest nawilżona, rano spojrzenie jest rozjaśnione, oczy mniej spuchnięte.



Opakowanie standardowe jak na krem pod oczy (15 ml.), higieniczne dzięki dzióbkowi. Skład zasługuje najbardziej na pochwałę, wysoko znajdziemy olej kokosowy, słonecznikowy, ze słodkich migdałów, wyciąg z soku Noni czy ekstrakt z aloesu i mango.




Naprawdę Wszystkim Paniom (nie tylko tym 40+ ;) bardzo polecam ten krem pod oczy. Regularne używanie pozwoli nam na dostrzeżenie efektów a zapewniam, że samo używanie w jego przypadku to czysta przyjemność :-)

Jestem ciekawa jakich kremów pod oczy używacie aktualnie? I czy używacie systematycznie? Przyznawać się! ;D

poniedziałek, 19 marca 2012

Make-up by Hean colour celebration

Witajcie :-)
Często sięgacie po cienie w swoim codziennym makijażu? Bo ja muszę się przyznać ze spuszczoną głową, że bardzo rzadko.. Najczęściej okazyjnie. I nie dlatego, że nie lubię ale dlatego, że nie mam do tego ręki ;-) Nie potrafię tworzyć cudeniek na powiekach jak niektóre blogerki, do tego rano nigdy nie mam czasu dlatego najczęściej sięgam po prostu po tusz lub ewentualnie tusz+eyeliner. Jednak dostałam trio a więc należy się wykazać ;P

Cienie do powiek colour celebration od Hean, nr 262.


"Intensywnie napigmentowane cienie do powiek. Aksamitnie gładkie w aplikacji, dobrze przylegają do skóry powiek.

Formuła OIL FREE
.

Można nakładać pacynką lub pędzlem. 
 
Cena: 8.49 PLN"


Cienie są jak dla mnie bardzo mocno napigmentowane (piszę "jak dla mnie", ponieważ nie jestem specjalistką w tej dziedzinie ;-) Zestawienie kolorystyczne jest bardzo trafne. Trio idealnie pasujące na co dzień. Najbardziej złapała mnie za serce ta przygaszona pomarańcza z nutką czegoś... hmm różu? W każdym razie piękny kolor :-)


Jeśli chodzi o trwałość jest ok, cienie są na pewno lepsze jakościowo od cieni z Sensique które posiadam a w podobnym przedziale cenowym. Konsystencję mają jakby delikatnie kremową, super współpracują z pędzelkiem. Jedyny minusik za drobne osypywanie się podczas nakładania. Bez bazy wytrzymują dzielnie ok 4,5godz po tym czasie zaczynają zbierać się w załamaniach, z bazą natomiast czas się wydłuża o co najmniej 2x. Kolor nie blaknie w ciągu dnia za co wielki +.

Niestety mój aparat nie lubi się z cieniami i strasznie ciężko było mi złapać odpowiednio kolory na oku... Musicie uwierzyć na słowo, że wspomniana wyżej pomarańczka jest w 100% taka jak na swatch'u na dłoni powyżej ;-)

1 zdj. światło dzienne ; 2-3 z flashem

I jak Wam się podoba? :-) Albo i nie ;-)



sobota, 17 marca 2012

Słoneczny róż w kuleczkach od Hean

Zdania co do kolejności recenzowania kosmetyków Hean pod ostatnim wpisem były podzielone, jednak przeważał róż i baza. Jako, że róż łatwiej jest mi opisać po tych zaledwie kilku dniach używania więc zacznę właśnie od niego :-)

Blusher balls od Hean, odcień nr 2 słoneczny (dostępny jest również nr 1 różany.)


Co mówi producent?

"Różane kuleczki korygują kształt twarzy oraz sprawiają, że skóra pięknie mieni się subtelnymi refleksami. W zależności od wybranego odcienia oraz sposobu nałożenia może on wyostrzyć lub złagodzić rysy, podkreślić kości policzkowe czy wyszczuplić twarz.

Róż w kuleczkach BLUSHER BALLS zawiera składniki pielęgnujące skórę:

- witaminę E - która neutralizuje wpływ wolnych rodników, chroni przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym
olejek jojoba
- odżywia oraz nadaje cerze gładkość i elastyczność
masło Shea
- pięlęgnuje skórę oraz zabezpiecza ją przed wpływem czynników zewnętrznych
Cena: 11.99 PLN "


Zacznę może od opakowania, które choć proste to bardzo przypadło mi do gustu. Doceniam zatyczkę którą producent umieścił w opakowaniu, dzięki czemu możemy róż bez obaw nosić ze sobą w torebce bez wizji pokruszenia się kuleczek czy jeszcze gorzej otwarcia i ich wysypania się.
Jak widzicie kulki to mix kolorów które tak jak obiecuje producent mają za zadanie nie tylko nadać kolor ale i rozświetlić nasze policzki. I uwierzcie mi radzi sobie z tym wspaniale!  Kompozycja kolorystyczna bardzo trafiła w mój gust, kolor jaki uzyskujemy jest subtelny ale widoczny w piękny sposób. W chwili obecnej porzuciłam swój ulubiony do tej pory brzoskwiniowy róż Essence na rzecz tych oto kuleczek :-)

1-2 światło dzienne ; 3 z flashem

Ilość jaka nabiera się na pędzel jest w sam raz, nie wyrządzimy sobie krzywdy w postaci ciemnych placków. Róż dobrze trzyma się pędzla, podczas nakładania na policzki nie wędruje po całej twarzy, nie pyli. Jest trwały, u mnie wytrzymuje na swoim miejscu przez cały dzień.

Rimmel Wake me up 200 soft beige + Hean Blusher balls nr2


Co już na wstępie dodatkowo spodobało mi się w otrzymanych kosmetykach? To, że na każdym produkcie mamy wyraźnie zaznaczoną datę ważności, bez zbędnych kodów i mini literek które musimy odczytywać pod lupą ;P Bardzo fajnie ze strony Hean!

Już chyba nie muszę pisać, że POLECAM? ;-) 
Jednocześnie chciałam zaznaczyć, że firma Hean w żaden sposób nie na wpływu na moją opinię, jest ona moja i tylko moja a decyzja kupna jak zawsze i tak należy do Was :-)

Pozdrawiam i do następnego! :*

wtorek, 13 marca 2012

Hean zawitał i w moje skromne progi :)

Dzięki uprzejmości firmy Hean mam szansę przetestowania kilku ciekawych kosmetyków. Gdy otworzyłam paczkę od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy ;-) Absolutnie wszystko trafia w mój gust! Najbardziej cieszę się z możliwości wypróbowania osławionej bazy pod cienie.
Dziękuję pięknie raz jeszcze.

Lakiery: mega colour, fashion advance ; Pomadka classic colours festival ; Cienie: colour celebration, colour stay on ; Baza pod cienie stay on ; Róż na policzki ; Maskara volume+ growing lashes stimulator.


Jesteście czegoś najbardziej ciekawe?
Pozdrawiam Was ciepło! :-)

sobota, 10 marca 2012

Nowe pomadki Wibo

Gdy tylko nowości Wibo pojawiły się w Rossmannie od razu pobiegłam po nawilżającą pomadkę do ust o nr. 7, którą wcześniej podpatrzyłam u Pauli, musiała być moja :-)


Pomijam te okropnie tandetne opakowanie, tylko odliczam dni gdy cudaśny guziczek odleci i nie będę w stanie otworzyć pomadki... Ale ten kolor jest taki piękny, że wszystko przeboleje ;-) Cukierkowy róż od dawna siedział mi w głowie, no to mam i to za niecałe 9zł.


Pomadka ponoć jest nawilżająca, powiem szczerze używam jej już dłuższy czas i nie zauważyłam niczego takiego ale też muszę zaznaczyć, że nie wysusza, więc chwała jej za to. Nie mogę jednak kłaść jej na "gołe" usta, choć nie mam ich spierzchniętych ani popękanych, choćbym nie wiem jak idealnie nawilżone by były to pomadka i tak zawsze zbiera się nie ładnie w załamaniach i podkreśla suche skórki których tak naprawdę nie ma (?!).  Dlatego zawsze nakładam ją na pomadkę ochronną, w taki sposób nosi się bardzo fajnie co zresztą widać na zdjęciach powyżej.

Mam ochotę na jeszcze któryś kolor i być może się kuszę a Wy? :-)

piątek, 9 marca 2012

Bourjois Healthy Balance

Cześć Wam :-) Muszę się przyznać,  że ostatnio totalnie wypadłam z "wirtualnego świata" także mam masę zaległości nie tylko z pisaniem ale i czytaniem Was oraz gdzieś po drodze zgubiłam  do tego wszystkiego też chęci, chyba każdą blogerkę to w końcu dopada?

Prosiłyście o recenzję nowego pudru od Bourjois, bardzo zależało mi aby napisać ją jeszcze za czasu trwania promocji w rossmannie niestety nie wyszło jak chciałam. Jednak uważam ten puder za tak trafiony, że nawet jego regularna cena (39,90zł?) nie powinna nikogo zniechęcać do kupna bo naprawdę warto!


Przypomnijmy co mówi producent:

"Do rodziny Healthy Mix Bourjois dołączył nowy produkt: prasowany puder Healthy Balance wyrównujący cerę i nadający jej niesamowity blask! Inteligentny puder, który łączy w sobie makijaż i pielęgnację, aby zmatowić cerę na 10 godzin oraz nadać jej niesamowity blask - dzięki koktajlowi owoców. Pielęgnacja i jednocześnie makijaż o naturalnym wykończeniu, prasowany puder Healthy Balance zapewnia blask, matowy finisz oraz lekki niczym puch skład, który nie obciąża skóry! Wyjątkowo skuteczne połączenie składu i konsystencji Healthy Balance sprawia, że puder nadaje makijażowi nieskazitelne wykończenie oraz 10 - godzinną trwałość. Puder ten przeciwdziała błyszczeniu się skóry i zapewnia dobroczynne działanie dzięki 2 skarbom natury: nawilżający owoc kaki oraz oczyszczające i balansujące stan cery yuzu.
Dzięki swojej maksymalnie rozdrobnionej i błyskawicznie wnikającej w skórę formule, puder Healthy Balance zapewnia naturalne wykończenie makijażu, wręcz `niewidoczne` – w porównaniu do pudrów klasycznych. Wzbogacony o nylon i kaolin, jest ultrałagodny i pozostawia uczucie świeżości i komfortu, bez grubej warstwy ani efektu maski. Stworzone specjalnie tak, aby dopasowały się do każdej karnacji, odcienie Healthy Balance nie są ani zbyt żółte, ani zbyt różowe – są naturalnie zniuansowane, aby upiększyć i wyrównać każdą karnację.Dostępny w 4 kolorach."
Swoją opinię wypunktuje, ponieważ zauważyłam, że ten sposób pisania jest o wiele przyjemniejszy dla oka ;-)


+opakowanie, jak chyba każda kobieta jestem wzrokowcem i ładne opakowania przyciągają moją uwagę, tu mimo, że mamy do czynienia z plastikiem to jak ładnie ubranym :-) zaklejony dodatkowo wieczkiem a więc mamy pewność, że nikt wcześniej nie macał naszego egzemplarza
+kolorystyka, każda znajdzie tu kolor dla siebie, mój 53 light beige jak będziecie mogły zobaczyć poniżej to jasny beżyk w ciepłej tonacji, myślę, że najbardziej uniwersalny
+zapach, owocowy, w końcu nie typowo pudrowy...
+naturalny wygląd, puder choć zaraz po nałożeniu na twarz może wydawać się ciemniejszy niż nam się to wydawało po chwili magicznie stapia się z naszą skórą, tworząc niewidoczną, aksamitną, delikatnie rozświetlającą warstwę co również możecie zobaczyć poniżej.. Naprawdę puder na twarzy wygląda pięknie!
+delikatnie matuje powiedziałabym akurat tyle ile trzeba ;-) ale nie jest to płaski, sztuczny, mat pudernicy
+nie wysusza, nie uwidacznia suchych skórek, nie podrażnia, nie zauważyłam też do tej pory aby zapychał
+bardzo łatwo nabiera się na pędzel

-mógłby być troszkę bardziej trwały, jednak używanie go jest dla mnie taką przyjemnością, że ta jedna poprawka w ciągu dnia nie stanowi dla mnie problemu :-)

radzę kliknąć na zdj w celu powiększenia, ost zdj.-roztarty HB ;-)

Wygłosiłam niemal hymn pochwalny na temat healthy balance od Bourjois ;-) Ale co zrobić, niesamowicie przypadł mi do gustu (zresztą nie tylko mi na KWC zbiera równie pochlebne opinie). Zarówno na gołej twarzy jak i na wcześniej wytapetowanej sprawdza się tak samo świetnie. Już nie mogę się doczekać prawdziwego ciepła aby móc nosić go prawie solo :-)

sobota, 3 marca 2012

Leniwa sobota czyli trochę prywaty

Hej :-) Pamiętacie jak parę dni temu pytałam się Was o okulary Fossil, swoje odczucia itp? Miałam okazję kupna w naprawdę okazyjnej cenie 70zł (normalnie ponad 200zł)... Jednak gdy już się namyśliłam i następnego dnia pobiegłam po nie okazało się, że ktoś mnie uprzedził.. W sumie mogłam się tego spodziewać ;-) Mój facet widział moją strasznie smutną minę i postanowił sprawić mi wielką radość (akurat połączoną z naszą rocznicą :-) No i mam co tak chciałam, o czym marzyłam ;D Nawet nie umiem opisać jak ogromna jest różnica między takim okularami a tymi które oferują nam sieciówki w granicach 30zł.. W ogóle nie ma porównania. Efekt polaryzacji jest świetny, z pewnością niezastąpiony gadżet dla kierowców.


Dziś dla mnie prawdziwie leniwy dzień, gdyby nie to, że obudziło mnie piękne słońce zapewne odsypiałabym cały tydzień do południa. Ale postanowiliśmy się nie dać pokusie i wybyliśmy z naszą łaciatą krową na naprawdę długi spacer.

Nie przedstawiałam Wam jeszcze Mony, mojego oczka w głowie. Choć nasz beagl ma już prawie 3lata to nadal zachowuje się i wygląda na co najwyżej roczną psinę (szkoda tylko, że już nie waży tyle co kiedyś ;P), ludzie którzy czasem nas zaczepiają nie dowierzają nigdy gdy mówimy, że to już stara baba jest ;-) Mój prywatny fotograf (;*) porobił dziś trochę fotek, co prawda telefonem i jakość nie powala, jednak i tak postanowiłam się nimi z Wami podzielić.

Zostawiam Was więc ze zdjęciami a tymczasem idę na Wasze blogi a później to już tylko długa i gorąca kąpiel w pianie mnie interesuje ;-)
Miłej reszty weekendu ;*





czwartek, 1 marca 2012

Kombinacji włosowych c.d.

Jestem już długo wierna jednej farbie i jak to na kobietę przystało postanowiłam "poszaleć" z paletą kolorów ;D Oczywiście "poszaleć" to za dużo powiedziane, nie chciałam zmieniać odcienia ani poziomu jasności bo zwyczajnie taki jaki mam wg. mnie pasuje mi. Ciekawość jednak zwyciężyła i postanowiłam zmieszać swój dotychczasowy odcień Wellatonu 12/1 z połową 12/0 by sprawdzić czy jest mi potrzebna do życia taka kombinacja. No i stwierdzam, że nie jest ;-) Efekt praktycznie ten sam ja po samej 12/1 no moooże z malutką różnicą, że jest mniej chłodno. Pozostaje jednak przy jednej farbie bo skoro nie widać różnicy to po co przepłacać? ;D


Musicie mi wybaczyć zamazaną twarz ale zdjęcie było wstawiane również na wizaż dlatego musiałam je edytować, niestety okazało się, że tej zmiany już cofnąć nie dało rady ;-)


*******


A co dziś wpadło w moje łapki? :-)


"Do rodziny Healthy Mix Bourjois dołączył nowy produkt: prasowany puder Healthy Balance wyrównujący cerę i nadający jej niesamowity blask! Inteligentny puder, który łączy w sobie makijaż i pielęgnację, aby zmatowić cerę na 10 godzin oraz nadać jej niesamowity blask - dzięki koktajlowi owoców. Pielęgnacja i jednocześnie makijaż o naturalnym wykończeniu, prasowany puder Healthy Balance zapewnia blask, matowy finisz oraz lekki niczym puch skład, który nie obciąża skóry! Wyjątkowo skuteczne połączenie składu i konsystencji Healthy Balance sprawia, że puder nadaje makijażowi nieskazitelne wykończenie oraz 10 - godzinną trwałość. Puder ten przeciwdziała błyszczeniu się skóry i zapewnia dobroczynne działanie dzięki 2 skarbom natury: nawilżający owoc kaki oraz oczyszczające i balansujące stan cery yuzu.
Dzięki swojej maksymalnie rozdrobnionej i błyskawicznie wnikającej w skórę formule, puder Healthy Balance zapewnia naturalne wykończenie makijażu, wręcz `niewidoczne` – w porównaniu do pudrów klasycznych. Wzbogacony o nylon i kaolin, jest ultrałagodny i pozostawia uczucie świeżości i komfortu, bez grubej warstwy ani efektu maski. Stworzone specjalnie tak, aby dopasowały się do każdej karnacji, odcienie Healthy Balance nie są ani zbyt żółte, ani zbyt różowe – są naturalnie zniuansowane, aby upiększyć i wyrównać każdą karnację.Dostępny w 4 kolorach."
 źródło Wizaż.pl

To się rozpisali :-) Zakup był usprawiedliwiony tym, że akurat mój dotychczasowy puder jest na wykończeniu a HB jest aktualnie w promocji w Rossmannie za 29,90zł więc nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji. Wybrałam odcień 2gi z kolei 53 light beige. 1szy jest bardzo, bardzo jasny, idealny dla bladolicych :-)
Jesteście go ciekawe?

środa, 29 lutego 2012

Rimmel Glam'Eyes Day2Night - pierwsze wrażenia

Maskarę używam od tygodnia a już zdążyła mnie zachwycić i nieco rozczarować.. Ale po kolei :-)


Co mówi producent?

"Tusz do rzęs 2 w 1. Odkręć odpowiednią nakrętkę i nabierz na szczoteczkę odpowiednią ilość maskary:
górna nakrętka (czarna) - efekt naturalny na co dzień, wyraźnie wydłużone i idealnie rozdzielone rzęsy. Dolna nakrętka (różowa) - efekt glamour idealny na wieczór, rzęsy wydłużone, rozdzielone i pogrubione aż do 15 razy."


Tusz to faktycznie takie 2w1, w zależności którą szczoteczkę wybierzemy otrzymamy różny efekt, bardzo naturalny po mocno pogrubiony (jednak czy zwykła maskara nie daje nam takiej samej możliwości? ;-) Tajemnica tkwi w tym, że po prostu opcja 1sza wyciąga mniej tuszu a opcja 2ga dużo więcej stąd efekt day->night.




Sama szczoteczka bardzo mi odpowiada, ponieważ jak już nie raz pisałam lubuję się w takich dużych, ładnie rozdziela rzęsy, jest prosta w obsłudze, jeszcze nie zdarzyło mi się upaprać gdzieś na powiece ani też nie musiałam wycierać nadmiaru tuszu w chusteczkę. Co więcej (czego najbardziej się bałam) step2 nie skleił mi niemiłosiernie rzęs jak to podobno bywa z tuszami w tym stylu. Faktycznie widać różnicę pomiędzy tymi dwoma levelami, ja jestem bardzo zadowolona z efektu day+night (samo day mnie nie zadowala ;).


No więc czemu już na wstępie przymarudziłam? ;> Ponieważ niestety ale pod koniec dnia nie ma możliwości by tusz nie odbił mi się na powiekach ;-( Na szczęście dzieje się to dopiero wieczorem, to nie dyskwalifikuje go u mnie całkowicie, jednak szkoda mi trochę bo poza tym tusz naprawdę bardzo mi się spodobał! A dokładnie efekt jaki daje na rzęsach tj. pogrubienie, wydłużenie, mega czerń♥, ładne opakowanie, niska cena..


Decyzję dotycząca kupna pozostawiam więc Wam.
Trzymajcie się ciepło! :-)