czwartek, 29 marca 2012

Co jest nalepszym poprawiaczem humoru? + nowa zakładka

Oczywiście zakupy ;-) Ostatnio totalnie nie miałam czasu wejść do jakiegokolwiek sklepu, nadszedł więc czas aby nadrobić.


Pewnie wpadły Wam już w oko nowe opakowania farb L'oreala? Jestem wzrokowcem i ładne pudełka niewątpliwie mnie przyciągają. Swego czasu bardzo długo byłam wierna innemu odcieniowa z L'oreala, był to Z2 stockholm. Teraz jednak postanowiłam przetestować Ferię 102 czyli bardzo jasny blond perłowy. Oczywiście wkrótce pokarzę Wam efekty.

Mleczko termoochronne Got2be, odżywka L'oreal absolut repair cellular i maseczka Alterry to nie są nowości w mojej łazience. To już 2gie opakowania (w przypadku Alterry 4te). Bardzo przypadły do gustu moim włosom. Chciałybyście recenzję? ;-)

Skusiłam się również na Sephorową promocję i stałam się posiadaczką pędzla do podkładu. Opinie ma świetne, jest piękny i mięciutki ♥ Jutro pierwsze testy :-)

Wstąpiłam też do SH który jak zwykle mnie nie zawiódł. Zabrałam ze sobą czerwony kaszmirowy (40%) kardigan i dziergany top z falbanką RI. Ceny były dziś niższe, za obie rzeczy (nowe) wyszło tylko 15zł.
Różowa bluzka jest z RE, urzekły mnie guziczki, żabocik i niska cena (39zł). Dostępne jest ok. 5 kolorów, na pewno był też granat po który chyba się wrócę ;-)



*******

Na blogu powstała nowa zakładka wymiana do której Was serdecznie zapraszam :-) Póki co znalazł się tam m.in. L'oreal, Essence, Nyx, H&M.

Trzymajcie się ciepło! :-)

wtorek, 27 marca 2012

Wymiana u Snow: Rimmel x2 ZAPRASZAM

Pamiętacie nową maskarę Rimmel glam'eyes day2night o której pisałam TU? Otóż macie również możliwość przetestowania jej :-) Do wymiany mam 2 całkiem nowe sztuki, które czekają na nowe właścicielki.



Nie będę wybredna, piszcie śmiało w komentarzach pod tym postem co tam macie ciekawego lub podawajcie linki do siebie. Dla wygody obu stron odpisywać będę u Was, nie jak dotychczas w miejscu gdzie padło pytanie. Do dyspozycji jest również mój @: velvethair@wp.pl
Zapraszam :-)

poniedziałek, 26 marca 2012

Przyjemniaczek pod oczy od Noni Care ♥

Kremów pod oczy w swojej kolekcji miałam już kilka jednak żaden nie zachwycił mnie na tyle aby wymusić codzienne używanie. Aż do niedawna ;-)

Noni Care kupiłam zachęcona naturalnym składem oraz niską ceną (ok 15zł.) Oczywiście nie było łatwo, ponieważ kosmetyki tej firmy dostępne są tylko w niektórych Rossmanach...


"Delikatny krem o ultralekkiej konsystencji zawierający unikalną kombinację witamin, aminokwasów i mikroelementów pochodzących z soku Noni (Morinda citrifolia) oraz ekstraktów z aloesu, mango, owoców granatu i jagód acai. Działa wygładzająco i odżywczo na skóre twarzy, charakteryzuje się działaniem antyoksydacyjnym poprzez stymulacje naturalnej przeciwwolnorodnikowej bariery ochronnej organizmu. Zawartość masła Shea i oleju migdałowego wspomaga odżywcze i regeneracyjne działanie kremu."

Kremu używam od kliku miesięcy, póki co 1x dziennie, na noc. Rano zwyczajnie nie mam tyle czasu na codzienne wklepywanie kremu. Jest dokładnie tak jak obiecuje producent, krem jest bardzo lekki, szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Nie szczypie, nie podrażnia oczu, nie powoduje zmian skórnych w postaci krost. Do tego wszystkiego obłędnie pachnie♥ Zapach kojarzy mi się z mambą malinową? Od razu wracają wspomnienia z dzieciństwa :-) Skóra pod oczami wygląda wyraźnie ładniej, jest nawilżona, rano spojrzenie jest rozjaśnione, oczy mniej spuchnięte.



Opakowanie standardowe jak na krem pod oczy (15 ml.), higieniczne dzięki dzióbkowi. Skład zasługuje najbardziej na pochwałę, wysoko znajdziemy olej kokosowy, słonecznikowy, ze słodkich migdałów, wyciąg z soku Noni czy ekstrakt z aloesu i mango.




Naprawdę Wszystkim Paniom (nie tylko tym 40+ ;) bardzo polecam ten krem pod oczy. Regularne używanie pozwoli nam na dostrzeżenie efektów a zapewniam, że samo używanie w jego przypadku to czysta przyjemność :-)

Jestem ciekawa jakich kremów pod oczy używacie aktualnie? I czy używacie systematycznie? Przyznawać się! ;D

poniedziałek, 19 marca 2012

Make-up by Hean colour celebration

Witajcie :-)
Często sięgacie po cienie w swoim codziennym makijażu? Bo ja muszę się przyznać ze spuszczoną głową, że bardzo rzadko.. Najczęściej okazyjnie. I nie dlatego, że nie lubię ale dlatego, że nie mam do tego ręki ;-) Nie potrafię tworzyć cudeniek na powiekach jak niektóre blogerki, do tego rano nigdy nie mam czasu dlatego najczęściej sięgam po prostu po tusz lub ewentualnie tusz+eyeliner. Jednak dostałam trio a więc należy się wykazać ;P

Cienie do powiek colour celebration od Hean, nr 262.


"Intensywnie napigmentowane cienie do powiek. Aksamitnie gładkie w aplikacji, dobrze przylegają do skóry powiek.

Formuła OIL FREE
.

Można nakładać pacynką lub pędzlem. 
 
Cena: 8.49 PLN"


Cienie są jak dla mnie bardzo mocno napigmentowane (piszę "jak dla mnie", ponieważ nie jestem specjalistką w tej dziedzinie ;-) Zestawienie kolorystyczne jest bardzo trafne. Trio idealnie pasujące na co dzień. Najbardziej złapała mnie za serce ta przygaszona pomarańcza z nutką czegoś... hmm różu? W każdym razie piękny kolor :-)


Jeśli chodzi o trwałość jest ok, cienie są na pewno lepsze jakościowo od cieni z Sensique które posiadam a w podobnym przedziale cenowym. Konsystencję mają jakby delikatnie kremową, super współpracują z pędzelkiem. Jedyny minusik za drobne osypywanie się podczas nakładania. Bez bazy wytrzymują dzielnie ok 4,5godz po tym czasie zaczynają zbierać się w załamaniach, z bazą natomiast czas się wydłuża o co najmniej 2x. Kolor nie blaknie w ciągu dnia za co wielki +.

Niestety mój aparat nie lubi się z cieniami i strasznie ciężko było mi złapać odpowiednio kolory na oku... Musicie uwierzyć na słowo, że wspomniana wyżej pomarańczka jest w 100% taka jak na swatch'u na dłoni powyżej ;-)

1 zdj. światło dzienne ; 2-3 z flashem

I jak Wam się podoba? :-) Albo i nie ;-)



sobota, 17 marca 2012

Słoneczny róż w kuleczkach od Hean

Zdania co do kolejności recenzowania kosmetyków Hean pod ostatnim wpisem były podzielone, jednak przeważał róż i baza. Jako, że róż łatwiej jest mi opisać po tych zaledwie kilku dniach używania więc zacznę właśnie od niego :-)

Blusher balls od Hean, odcień nr 2 słoneczny (dostępny jest również nr 1 różany.)


Co mówi producent?

"Różane kuleczki korygują kształt twarzy oraz sprawiają, że skóra pięknie mieni się subtelnymi refleksami. W zależności od wybranego odcienia oraz sposobu nałożenia może on wyostrzyć lub złagodzić rysy, podkreślić kości policzkowe czy wyszczuplić twarz.

Róż w kuleczkach BLUSHER BALLS zawiera składniki pielęgnujące skórę:

- witaminę E - która neutralizuje wpływ wolnych rodników, chroni przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym
olejek jojoba
- odżywia oraz nadaje cerze gładkość i elastyczność
masło Shea
- pięlęgnuje skórę oraz zabezpiecza ją przed wpływem czynników zewnętrznych
Cena: 11.99 PLN "


Zacznę może od opakowania, które choć proste to bardzo przypadło mi do gustu. Doceniam zatyczkę którą producent umieścił w opakowaniu, dzięki czemu możemy róż bez obaw nosić ze sobą w torebce bez wizji pokruszenia się kuleczek czy jeszcze gorzej otwarcia i ich wysypania się.
Jak widzicie kulki to mix kolorów które tak jak obiecuje producent mają za zadanie nie tylko nadać kolor ale i rozświetlić nasze policzki. I uwierzcie mi radzi sobie z tym wspaniale!  Kompozycja kolorystyczna bardzo trafiła w mój gust, kolor jaki uzyskujemy jest subtelny ale widoczny w piękny sposób. W chwili obecnej porzuciłam swój ulubiony do tej pory brzoskwiniowy róż Essence na rzecz tych oto kuleczek :-)

1-2 światło dzienne ; 3 z flashem

Ilość jaka nabiera się na pędzel jest w sam raz, nie wyrządzimy sobie krzywdy w postaci ciemnych placków. Róż dobrze trzyma się pędzla, podczas nakładania na policzki nie wędruje po całej twarzy, nie pyli. Jest trwały, u mnie wytrzymuje na swoim miejscu przez cały dzień.

Rimmel Wake me up 200 soft beige + Hean Blusher balls nr2


Co już na wstępie dodatkowo spodobało mi się w otrzymanych kosmetykach? To, że na każdym produkcie mamy wyraźnie zaznaczoną datę ważności, bez zbędnych kodów i mini literek które musimy odczytywać pod lupą ;P Bardzo fajnie ze strony Hean!

Już chyba nie muszę pisać, że POLECAM? ;-) 
Jednocześnie chciałam zaznaczyć, że firma Hean w żaden sposób nie na wpływu na moją opinię, jest ona moja i tylko moja a decyzja kupna jak zawsze i tak należy do Was :-)

Pozdrawiam i do następnego! :*

wtorek, 13 marca 2012

Hean zawitał i w moje skromne progi :)

Dzięki uprzejmości firmy Hean mam szansę przetestowania kilku ciekawych kosmetyków. Gdy otworzyłam paczkę od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy ;-) Absolutnie wszystko trafia w mój gust! Najbardziej cieszę się z możliwości wypróbowania osławionej bazy pod cienie.
Dziękuję pięknie raz jeszcze.

Lakiery: mega colour, fashion advance ; Pomadka classic colours festival ; Cienie: colour celebration, colour stay on ; Baza pod cienie stay on ; Róż na policzki ; Maskara volume+ growing lashes stimulator.


Jesteście czegoś najbardziej ciekawe?
Pozdrawiam Was ciepło! :-)

sobota, 10 marca 2012

Nowe pomadki Wibo

Gdy tylko nowości Wibo pojawiły się w Rossmannie od razu pobiegłam po nawilżającą pomadkę do ust o nr. 7, którą wcześniej podpatrzyłam u Pauli, musiała być moja :-)


Pomijam te okropnie tandetne opakowanie, tylko odliczam dni gdy cudaśny guziczek odleci i nie będę w stanie otworzyć pomadki... Ale ten kolor jest taki piękny, że wszystko przeboleje ;-) Cukierkowy róż od dawna siedział mi w głowie, no to mam i to za niecałe 9zł.


Pomadka ponoć jest nawilżająca, powiem szczerze używam jej już dłuższy czas i nie zauważyłam niczego takiego ale też muszę zaznaczyć, że nie wysusza, więc chwała jej za to. Nie mogę jednak kłaść jej na "gołe" usta, choć nie mam ich spierzchniętych ani popękanych, choćbym nie wiem jak idealnie nawilżone by były to pomadka i tak zawsze zbiera się nie ładnie w załamaniach i podkreśla suche skórki których tak naprawdę nie ma (?!).  Dlatego zawsze nakładam ją na pomadkę ochronną, w taki sposób nosi się bardzo fajnie co zresztą widać na zdjęciach powyżej.

Mam ochotę na jeszcze któryś kolor i być może się kuszę a Wy? :-)

piątek, 9 marca 2012

Bourjois Healthy Balance

Cześć Wam :-) Muszę się przyznać,  że ostatnio totalnie wypadłam z "wirtualnego świata" także mam masę zaległości nie tylko z pisaniem ale i czytaniem Was oraz gdzieś po drodze zgubiłam  do tego wszystkiego też chęci, chyba każdą blogerkę to w końcu dopada?

Prosiłyście o recenzję nowego pudru od Bourjois, bardzo zależało mi aby napisać ją jeszcze za czasu trwania promocji w rossmannie niestety nie wyszło jak chciałam. Jednak uważam ten puder za tak trafiony, że nawet jego regularna cena (39,90zł?) nie powinna nikogo zniechęcać do kupna bo naprawdę warto!


Przypomnijmy co mówi producent:

"Do rodziny Healthy Mix Bourjois dołączył nowy produkt: prasowany puder Healthy Balance wyrównujący cerę i nadający jej niesamowity blask! Inteligentny puder, który łączy w sobie makijaż i pielęgnację, aby zmatowić cerę na 10 godzin oraz nadać jej niesamowity blask - dzięki koktajlowi owoców. Pielęgnacja i jednocześnie makijaż o naturalnym wykończeniu, prasowany puder Healthy Balance zapewnia blask, matowy finisz oraz lekki niczym puch skład, który nie obciąża skóry! Wyjątkowo skuteczne połączenie składu i konsystencji Healthy Balance sprawia, że puder nadaje makijażowi nieskazitelne wykończenie oraz 10 - godzinną trwałość. Puder ten przeciwdziała błyszczeniu się skóry i zapewnia dobroczynne działanie dzięki 2 skarbom natury: nawilżający owoc kaki oraz oczyszczające i balansujące stan cery yuzu.
Dzięki swojej maksymalnie rozdrobnionej i błyskawicznie wnikającej w skórę formule, puder Healthy Balance zapewnia naturalne wykończenie makijażu, wręcz `niewidoczne` – w porównaniu do pudrów klasycznych. Wzbogacony o nylon i kaolin, jest ultrałagodny i pozostawia uczucie świeżości i komfortu, bez grubej warstwy ani efektu maski. Stworzone specjalnie tak, aby dopasowały się do każdej karnacji, odcienie Healthy Balance nie są ani zbyt żółte, ani zbyt różowe – są naturalnie zniuansowane, aby upiększyć i wyrównać każdą karnację.Dostępny w 4 kolorach."
Swoją opinię wypunktuje, ponieważ zauważyłam, że ten sposób pisania jest o wiele przyjemniejszy dla oka ;-)


+opakowanie, jak chyba każda kobieta jestem wzrokowcem i ładne opakowania przyciągają moją uwagę, tu mimo, że mamy do czynienia z plastikiem to jak ładnie ubranym :-) zaklejony dodatkowo wieczkiem a więc mamy pewność, że nikt wcześniej nie macał naszego egzemplarza
+kolorystyka, każda znajdzie tu kolor dla siebie, mój 53 light beige jak będziecie mogły zobaczyć poniżej to jasny beżyk w ciepłej tonacji, myślę, że najbardziej uniwersalny
+zapach, owocowy, w końcu nie typowo pudrowy...
+naturalny wygląd, puder choć zaraz po nałożeniu na twarz może wydawać się ciemniejszy niż nam się to wydawało po chwili magicznie stapia się z naszą skórą, tworząc niewidoczną, aksamitną, delikatnie rozświetlającą warstwę co również możecie zobaczyć poniżej.. Naprawdę puder na twarzy wygląda pięknie!
+delikatnie matuje powiedziałabym akurat tyle ile trzeba ;-) ale nie jest to płaski, sztuczny, mat pudernicy
+nie wysusza, nie uwidacznia suchych skórek, nie podrażnia, nie zauważyłam też do tej pory aby zapychał
+bardzo łatwo nabiera się na pędzel

-mógłby być troszkę bardziej trwały, jednak używanie go jest dla mnie taką przyjemnością, że ta jedna poprawka w ciągu dnia nie stanowi dla mnie problemu :-)

radzę kliknąć na zdj w celu powiększenia, ost zdj.-roztarty HB ;-)

Wygłosiłam niemal hymn pochwalny na temat healthy balance od Bourjois ;-) Ale co zrobić, niesamowicie przypadł mi do gustu (zresztą nie tylko mi na KWC zbiera równie pochlebne opinie). Zarówno na gołej twarzy jak i na wcześniej wytapetowanej sprawdza się tak samo świetnie. Już nie mogę się doczekać prawdziwego ciepła aby móc nosić go prawie solo :-)

sobota, 3 marca 2012

Leniwa sobota czyli trochę prywaty

Hej :-) Pamiętacie jak parę dni temu pytałam się Was o okulary Fossil, swoje odczucia itp? Miałam okazję kupna w naprawdę okazyjnej cenie 70zł (normalnie ponad 200zł)... Jednak gdy już się namyśliłam i następnego dnia pobiegłam po nie okazało się, że ktoś mnie uprzedził.. W sumie mogłam się tego spodziewać ;-) Mój facet widział moją strasznie smutną minę i postanowił sprawić mi wielką radość (akurat połączoną z naszą rocznicą :-) No i mam co tak chciałam, o czym marzyłam ;D Nawet nie umiem opisać jak ogromna jest różnica między takim okularami a tymi które oferują nam sieciówki w granicach 30zł.. W ogóle nie ma porównania. Efekt polaryzacji jest świetny, z pewnością niezastąpiony gadżet dla kierowców.


Dziś dla mnie prawdziwie leniwy dzień, gdyby nie to, że obudziło mnie piękne słońce zapewne odsypiałabym cały tydzień do południa. Ale postanowiliśmy się nie dać pokusie i wybyliśmy z naszą łaciatą krową na naprawdę długi spacer.

Nie przedstawiałam Wam jeszcze Mony, mojego oczka w głowie. Choć nasz beagl ma już prawie 3lata to nadal zachowuje się i wygląda na co najwyżej roczną psinę (szkoda tylko, że już nie waży tyle co kiedyś ;P), ludzie którzy czasem nas zaczepiają nie dowierzają nigdy gdy mówimy, że to już stara baba jest ;-) Mój prywatny fotograf (;*) porobił dziś trochę fotek, co prawda telefonem i jakość nie powala, jednak i tak postanowiłam się nimi z Wami podzielić.

Zostawiam Was więc ze zdjęciami a tymczasem idę na Wasze blogi a później to już tylko długa i gorąca kąpiel w pianie mnie interesuje ;-)
Miłej reszty weekendu ;*





czwartek, 1 marca 2012

Kombinacji włosowych c.d.

Jestem już długo wierna jednej farbie i jak to na kobietę przystało postanowiłam "poszaleć" z paletą kolorów ;D Oczywiście "poszaleć" to za dużo powiedziane, nie chciałam zmieniać odcienia ani poziomu jasności bo zwyczajnie taki jaki mam wg. mnie pasuje mi. Ciekawość jednak zwyciężyła i postanowiłam zmieszać swój dotychczasowy odcień Wellatonu 12/1 z połową 12/0 by sprawdzić czy jest mi potrzebna do życia taka kombinacja. No i stwierdzam, że nie jest ;-) Efekt praktycznie ten sam ja po samej 12/1 no moooże z malutką różnicą, że jest mniej chłodno. Pozostaje jednak przy jednej farbie bo skoro nie widać różnicy to po co przepłacać? ;D


Musicie mi wybaczyć zamazaną twarz ale zdjęcie było wstawiane również na wizaż dlatego musiałam je edytować, niestety okazało się, że tej zmiany już cofnąć nie dało rady ;-)


*******


A co dziś wpadło w moje łapki? :-)


"Do rodziny Healthy Mix Bourjois dołączył nowy produkt: prasowany puder Healthy Balance wyrównujący cerę i nadający jej niesamowity blask! Inteligentny puder, który łączy w sobie makijaż i pielęgnację, aby zmatowić cerę na 10 godzin oraz nadać jej niesamowity blask - dzięki koktajlowi owoców. Pielęgnacja i jednocześnie makijaż o naturalnym wykończeniu, prasowany puder Healthy Balance zapewnia blask, matowy finisz oraz lekki niczym puch skład, który nie obciąża skóry! Wyjątkowo skuteczne połączenie składu i konsystencji Healthy Balance sprawia, że puder nadaje makijażowi nieskazitelne wykończenie oraz 10 - godzinną trwałość. Puder ten przeciwdziała błyszczeniu się skóry i zapewnia dobroczynne działanie dzięki 2 skarbom natury: nawilżający owoc kaki oraz oczyszczające i balansujące stan cery yuzu.
Dzięki swojej maksymalnie rozdrobnionej i błyskawicznie wnikającej w skórę formule, puder Healthy Balance zapewnia naturalne wykończenie makijażu, wręcz `niewidoczne` – w porównaniu do pudrów klasycznych. Wzbogacony o nylon i kaolin, jest ultrałagodny i pozostawia uczucie świeżości i komfortu, bez grubej warstwy ani efektu maski. Stworzone specjalnie tak, aby dopasowały się do każdej karnacji, odcienie Healthy Balance nie są ani zbyt żółte, ani zbyt różowe – są naturalnie zniuansowane, aby upiększyć i wyrównać każdą karnację.Dostępny w 4 kolorach."
 źródło Wizaż.pl

To się rozpisali :-) Zakup był usprawiedliwiony tym, że akurat mój dotychczasowy puder jest na wykończeniu a HB jest aktualnie w promocji w Rossmannie za 29,90zł więc nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji. Wybrałam odcień 2gi z kolei 53 light beige. 1szy jest bardzo, bardzo jasny, idealny dla bladolicych :-)
Jesteście go ciekawe?